Hej! Jak widzicie, wstawanie rano mi służy, bo jestem w stanie częściej dla Was publikować posty. Dziwna sprawa, bo czasu mam tyle samo, a jednak wstając rano, mój mózg ma wrażenie, że czasu jest więcej. Znalazłam chwile dla siebie, dla bliskich, na bloga i na prace. Choć śpię tyle samo, trenuje, pracuje, tylko zmieniły się godziny moje funkcjonowania. Niesamowite! Dziś chciałabym Wam trochę więcej opowiedzieć o tym, jak wygląda moja poranna pielęgnacja cery. Rano i wieczorem mam zawsze taka chwile dla siebie. Moja cera od jakiegoś czasu jest w cudownym stanie, nie raz dostaje od Was pytania, czego używam, więc dziś dam Wam na to odpowiedz, zapraszam!

Myślę, że na początku warto powiedzieć o tym, jak powinniśmy dbać o naszą cerę! Ja mam 20 lat, więc już na moim etapie zapobiegam pierwszym etapom starzenia się cery. Uwielbiam maski, stosuje wiele masek DIY lub kupionych, w płachcie, z glinką, nawilżających, oczyszczających, jest tego masa. Moimi ulubionymi są maski w płachcie z NovAge, przeurocze maski w saszetkach z Love Nature i te z nowej naturalnej serii w tubce też z Love Nature. Uwielbia też maskę Diy z kawy i mleka kokosowego, pokazywałam Wam ja kiedyś tu na blogu. Moja cera boryka się z rozszerzonymi porami, ziemistością. Okres pryszczy już praktycznie się skończył, teraz pod wpływem temperatur i potu zaczęło mi się coś tam na nowo pojawiać, ale jednak nie jest to na pewno typowy nastoletni trądzik. Ważne dla cery w każdym wieku, dla każdego typu, jest nawilżenie. O to dbam przede wszystkim. Jako że mam cerę mieszaną dbam też regularnie o dobre oczyszczenie z martwego naskórka i nadmiaru sebum. Dokładnie zmywam makijaż, żeby nie było sytuacji, że resztki podkładu mnie zapchają. Walczę też z rozświetleniem i porami. Udało mi się zdecydowanie polepszyć wygląd mojej cery. Wybrałam parę sprawdzonych produktów, które odpowiadają za ten sukces i che się z Wami nimi podzielić.

Oczywiście każdy swój poranek zaczynam od mycia twarzy. Po nocy moja cera zbiera dużą ilość sebum i martwego naskórka. Ważne jest to, żeby dobrze ja oczyścić. Używam do ego mojego ukochanego żelu aloesowego z Love Nature, który jest ze mną już (chyba) ponad rok i będę go zawsze wychwalać. Aloes jest cudownym składnikiem, jeśli chodzi o pielęgnacje cery. Działą antybakteryjnie, doskonale nawilża i koi. Jest idealny na nieprzyjemne zmiany trądzikowe. Pomaga mi uchronić moją cerę przed niepotrzebnymi krostkami, jednocześnie nie podrażnia i nie wysusza mojej buzi.

Kolejnym krokiem jest oczywiście tonik. On przede wszystkim wzmacnia działanie kremu nawilżającego. Wybrałam produkt z naturalnej serii Eco Beauty. To ogromne opakowanie mam już parę ładnych miesięcy. Bardzo podoba mi się aplikator, bo uwielbiam psikać tonikiem na twarz, szczególnie latem, bo daje to niesamowite uczucie odświeżenia. Tonik ten ma przede wszystkim właściwości nawilżające.

Teraz przechodzę już do swojej serii NovAge, już pokazywałam Wam cały zestaw parę postów wcześniej. Zaczynam pielęgnację od serum, czyli prawdziwej bomby witaminowej. Seria True Perfection ma przede wszystkim za zadanie mocno rozświetlić naszą cerę, zniwelować widoczność porów i bardzo mocno nawilżyć. Po paru tygodniach używania od razu poczułam i zobaczyłam różnicę. Moja cera jest we wspaniałym stanie, czuję, że jest mocno nawilżona, nie jest ani trochę ziemista, jest zdecydowanie mocno rozświetlona, wręcz promienieje i również moje pory są zdecydowanie mniejsze.

Kolejnym etapem jest krem pod oczy. Kiedyś, przyznam szczerze, nie dbałam za bardzo o skórę pod oczami, choć zdawałam sobie sprawę z tego, że to wyjątkowo delikatne miejsce, o które trzeba zadbać. W końcu wzięłam sprawę w swoje ręce i zaczęłam pielęgnować ten obszar kremem pod oczy również z NovAge. Aplikator zakończony jest metalową kuleczką, więc jednocześnie zawsze robię sobie delikatny masaż. Moje cienie pod oczami są teraz zdecydowanie mniejsze, skóra jest napięta i mocno rozświetlona, szczególnie w wewnętrznych kącikach.

Na sam koniec wisienka na torcie, czyli po prostu krem do twarzy na dzień. Dalej jesteśmy przy True Perfection. W zestawie mamy i krem na dzień i krem na noc. Krem na dzień ma lżejszą konsystencję, jest rzadszy, bardziej żelowy. Zaskakuje mnie bardzo wydajność tego produktu. Ostatnio sprawdziłam – używam serii od początku lutego i nadal nie zużyłam nawet połowy, może wyszłaby jakoś 1/4. To jest niesamowite!

Tak wygląda moja poranna pielęgnacja cery, a jak to wygląda u Was? Pochwalcie się czego używacie!

Udostępnij:

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Looking for Something?